Dziś imieniny: Arety, Marty, Marcina

Ania Golędzinowska – modelka ocalona z piekła

14.03.2012 (ost. zm. 15.03.2012) Head Temat Komentarzy: 13

Zgwałcona, wychowana na warszawskiej ulicy, uzależniona od narkotyków, zmuszona do prostytucji, nadużywająca alkoholu… Anna Golędzinowska była na dnie. Dziś mówi: „Dlaczego jesteście tacy poważni? Trzeba się uśmiechać!”. I rzeczywiście – uśmiech nie znika z jej twarzy. Nawet o bolesnych wydarzeniach opowiada ze spokojem, bez żadnej złości.

Piekło

Kiedy miała 10 lat, zmarł jej ojciec, a matka po tym wydarzeniu wpadła w depresję. Anię wychowywała głównie warszawska ulica. Już wtedy przez wielu została spisana na straty. Prorokowano, że w wieku 15 lat zostanie samotną matką, a jej mąż będzie pijakiem w więzieniu. Prawdopodobnie nie było osoby, która wierzyłaby w jej szczęśliwą przyszłość.

Ale Ania miała marzenia i chciała je realizować. Wystąpiła w castingu, żeby zostać modelką i została przyjęta. Miała wyjechać do Włoch i rozpocząć karierę. Traktowała to jak początek drogi do szczęścia. Okazało się jednak, że padła ofiarą międzynarodowej grupy przestępczej handlującej żywym towarem. Została zmuszona do prostytucji. Jeden z klientów pomógł jej stamtąd uciec.

Skrzywdzona i zraniona, wciąż pamiętała o swoich marzeniach i nie przestała dążyć do ich spełnienia. Udało się je zrealizować w Mediolanie. Tam rozpoczęła karierę modelki i wzbiła się na szczyt popularności. Uczestniczyła w kampaniach znanych marek, m.in. Italian Fashion, Pianegonda, Masca. Zaczęła też uczyć się aktorstwa i wzięła udział w wielu programach włoskiej telewizji. Stała się sławna również dzięki kontaktom z rodziną Berlusconich. Po tych sukcesach Ani wydawało się, że odnalazła szczęście. Napisała autobiografię, która miała pokazać, że dziewczyna spisana na straty może odnieść wielki sukces i stać się gwiazdą.

Czy istnieje inny świat?

Pewnego dnia poznała Paola Brosia i już podczas pierwszej rozmowy powiedziała mu, że rozmyśla nad istnieniem innego świata i zastanawia się, czy to możliwe, że tylko my żyjemy w kosmosie. Paolo opowiedział jej o Bogu i o swojej wierze. Potem zaproponował, że coś jej pokaże. Wymienili się numerami telefonów i mieli się jeszcze spotkać.

Po kilku tygodniach Ania wybrała się z nim w podróż do Trentino, do Passo Rolle. W Dolomitach, na jednym ze szczytów znajdowała się gigantyczna figura Jezusa Frasobliwego. Zrobiła na Ani niesamowite wrażenie. Później zaczęła chodzić z Paolem na Msze Święte i dzięki niemu wyspowiadała się. Wtedy pojawił się pomysł wyjazdu do Medjugorie, ale Ania nie była jeszcze do tego przekonana.

Wydawca, który miał opublikować jej książkę autobiograficzną, powiedział, że zrobi to dopiero, kiedy Ania pojedzie do Medjugorie. To pomogło jej ostatecznie zdecydować się na wyjazd. Ale nie czuła wtedy, że tego potrzebuje. Szybko jednak zmieniła zdanie. Odkryła, że ten wyjazd to najlepsza decyzja jej życia. Dopiero tam, w Medjugorie, po przejściu Drogi Krzyżowej, Ania znalazła prawdziwe szczęście. Rozpoznała, jaką drogą chce kroczyć.

„Wszyscy jadą do Medjugorie, żeby zobaczyć ukazującą się Matkę Boską czy Słońce, co się kręci, bo tam są takie fenomeny i zjawiska, ale największym cudem jest nawrócenie naszego serca i to, że zdecydujemy się wyjść z naszego domu i pojechać tam. A warto pojechać, by spędzić tam kilka dni. Trzeba jednak najpierw powiedzieć: przez te dni, które tu spędzę, chcę zwariować, chcę wierzyć w te wszystkie głupoty, które mówią księża i które są napisane w Piśmie Świętym. Powiedzcie: <Boże, rób ze mną przez te dni, co chcesz>. I dopiero, jak wrócicie, zobaczycie, co wam zrobił” – mówi Ania.

Nowe narodzenie

Co właściwie jej zrobił Pan Bóg? Kiedy ktoś pyta ją, ile ma lat, odpowiada, że 9 miesięcy, bo narodziła się 9 miesięcy temu w Medjugorie. Znajomi, kiedy jej słuchają, pytają, jakie narkotyki dali jej do palenia, że opowiada takie niewiarygodne historie. Kiedy odwołała wielki kontrakt, wszyscy orzekli, że zwariowała, że ktoś wyprał jej mózg. „Jeśli jestem wariatką, to chcę zostać taką wariatką” – mówi stanowczo Ania – „Znajomi chcą przyjechać do Medjugorie, żeby zobaczyć, co ja tam właściwie znalazłam. A znalazłam miłość.”

Po powrocie do Mediolanu, Ania stwierdziła, że nie umie już prowadzić dawnego trybu życia. Dlatego spakowała się, wyłączyła komputer, telefon i nie mówiąc nic nikomu, wyjechała do Medjugorie, gdzie zamieszkała w klasztorze z siostrami zakonnymi. Przebywa tam do dziś. Podobno nawet szukała jej policja, bo nikt nie wiedział, co się z nią stało. A ona po prostu chciała radykalnie odciąć się od swojego dawnego świata. Zrobiła stanowczy krok ku całkiem innemu życiu.

Wszyscy szukamy skarbu

Ania ciągle powtarza, że są takie rzeczy, których nie można kupić za największe pieniądze. Przecież był czas, kiedy po ludzku miała chyba wszystko: majątek, sławę, podziw ludzi, spełnione marzenia o karierze. A jednak nie była szczęśliwa. „Miałam wszystko, a nie miałam jednej rzeczy – bo tej rzeczy nie można kupić za żadne pieniądze: nie miałam miłości i nie miałam szacunku innych ludzi. Ten szacunek, który miałam, był sztuczny, spowodowany moim prestiżem. Ludzie nie szanowali mnie dlatego, że jestem Anią, tylko dlatego, że jestem sławna. Dlatego zostawiłam to całe życie, bo nie odczuwałam w nim miłości. Miałam dwa tysiące numerów w telefonie, a nie wiedziałam, do kogo mogę zadzwonić, gdy miałam problem. Całe moje życie było fałszywe. Miałam doczepione włosy, sztuczne paznokcie, nie wychodziłam z domu, jak nie byłam pomalowana i nie miałam jakiejś maski na twarzy. Wtedy nie byłam sobą. Byłam taka, jaką mnie inni chcieli, ale to nie byłam ja. Siebie odnalazłam dopiero w Medjugorie, bo nie musiałam tam nikogo udawać, zrzuciłam maskę”.

Okazało się, że Ania musiała napisać swoją autobiografię jeszcze raz, bo poprzednia książka była pełna gniewu i nienawiści. Wydawca miał rację, miała pojechać na pielgrzymkę, by móc inaczej zakończyć swoją opowieść. A tym, co było największą łaską dla Ani, jest przebaczenie. Kiedy przeszła Drogę Krzyżową w Medjugorie, jej usta niemal same wypowiedziały dwa słowa: „Wybaczam wam”. Wtedy nastąpiło jej oczyszczenie i ponowne narodzenie. „Usłyszałam głos: <Ania, ty musisz przebaczyć tym wszystkim osobom, które zrobiły Ci krzywdę>. Nie myślcie, że jestem wyjątkowa, bo słyszę jakieś głosy. Ten głos mówi do każdego z was, od kiedy się urodziliście. Tylko że w dzisiejszym świecie nie słyszymy go. Możemy go usłyszeć wyłącznie w czasie modlitwy” – mówi Ania.

„Szukamy skarbu, wielkiego Boga przez całe życie i nie zdajemy sobie sprawy, że sami sobie stawiamy limity. Każdy z nas czuje, że jest stworzony dla czegoś więcej, dla wielkiej rzeczy, ale nie potrafi jej zrozumieć, bo ma te limity. Tylko jeżeli damy się ponieść wierze i miłości, spadną nam klapki z oczu. Ja znalazłam ten skarb, którego wiele osób szuka i czuję się szczęśliwa. Mam nadzieję, że każdy z was będzie mógł go znaleźć”.

Historia Ani jest tak niezwykła, że wielu nie potrafi w nią uwierzyć. Doszukują się korzyści, dla których młoda dziewczyna opowiada o swoim nawróceniu i publikuje autobiografię, niepozbawioną najintymniejszych szczegółów. Zapytana, jak odpowiedziałaby na ludzkie zarzuty, mówi: „Mało mnie interesuje, co sobie ludzie pomyślą, bo nikogo do niczego nie muszę przekonywać. Opowiedziałam swoją historię i czy ktoś w nią uwierzy, czy nie, to mi nic nie zmieni. Mogą sobie myśleć, co chcą”.

Czyste Serca

Kim chce być Ania? Katoliczką, chrześcijanką, córką Boga. Wraz z ojcem Renzem Gobbim założyła ruch Czyste Serca, który skupia młodych ludzi pragnących żyć w czystości. Sama opowiada o tym: „Kiedyś jak się poszło do łóżka z chłopakiem, którego dopiero się poznało, to było takie fajne nadużycie. A dzisiaj już nie jest, bo to robią wszyscy. Kiedy założyłam z ojcem Gobbim ruch Czyste serca, w 12 dni zapisało się ponad 500 młodych ludzi. Pisali do mnie: <Ania, dziękuję, że to zrobiłaś, bo myślałem, że jestem sam, który żyję w czystości>. Teraz jest nas ponad dwa tysiące.”

Ania, która w swojej książce – napisanej na nowo autobiografii pt.: „Ocalona z piekła” – opisuje liczne sceny erotyczne, namiętne noce spędzone z mężczyznami, dziś mówi, że z obecnym narzeczonym od początku żyją w czystości. Jaki jest tego sens? Dlaczego Ania zachęca młodzież do życia w czystości? Sama wyjaśnia to w następujący sposób: „Odczuwamy namiętność i wydaje się nam, że jesteśmy zakochani. Ale kiedyś ta namiętność minie. Kiedyś obudzimy się obok osoby, której nigdy tak naprawdę nie poznaliśmy. Dlatego mówię młodym ludziom: <Pójdź do narzeczonego i powiedz: poznajmy się lepiej, spróbujmy żyć w czystości i zobaczmy, czy rzeczywiście się kochamy>. A jeśli on tego nie przyjmie, to znaczy, że to nie jest prawdziwa miłość. Czystość jest największą próbą miłości. Tylko dzięki niej możemy zdać sobie sprawę, czy dana osoba jest ze mną dlatego, że podoba się jej moje ciało, czy dlatego, że mnie kocha naprawdę. Dlatego założyliśmy Czyste serca.”

Sens

Dziś Ania czuje sens życia. Może dziwić fakt, że na co dzień, przebywając z siostrami zakonnymi w Medjugorie, zajmuje się karmieniem kur, obieraniem ziemniaków, myciem łazienek, a przy tym mówi, że nie ma takich pieniędzy, za które zechciałaby wrócić do poprzedniego życia. Co to więc za sens? „Obowiązki wykonuję z uśmiechem na twarzy, bo wiem, że życie nie jest tutaj – tu mogę tylko zarobić na to prawdziwe życie, które jest potem w Niebie” – mówi Ania i wyznaje: „Jestem dzisiaj narzędziem Boga, żeby poprowadzić Jego rysunek, który On rysuje nad każdym z nas”.

Jak więc dzisiaj Ania zapatruje się na robienie kariery modelki? Czy odradziłaby ją młodym dziewczynom? Okazuje się, że nie. Uważa, że powinny realizować swoje marzenia, ale pamiętać, że same nie dadzą rady. „Kiedy poczują się samotne, niech popatrzą do Góry, bo tam jest Ojciec, który na nich czeka od lat, czeka tylko na ich „tak” i jest w każdym momencie gotowy je przyjąć”.

Ania Golędzinowska nie ubolewa nad swoją przeszłością. Jest z nią całkowicie pogodzona. To zadziwiające, zwłaszcza, że sama przyznała, że w pewnym momencie swojego życia sprzedała duszę diabłu. Mimo to twierdzi, że wszystkie trudności wydarzyły się w konkretnym celu. Dodaje, że gdyby cofnięto czas i powiedziano jej, że nie ma innej drogi do szczęścia, które teraz odczuwa, bez wahania przeżyłaby po raz kolejny całe to piekło, z którego została ocalona.

Agata Kadłubowska

Zaciekawił Cię ten artykuł? Podziel się nim!

13 odpowiedzi na “Ania Golędzinowska – modelka ocalona z piekła”

  1. MATEUSZ pisze:

    BARDZO MNIE ZACIEKAWILO TWOJE OPOWIADANIE I FILM W MILICZU BARDZO MI PRZYKRO MI CO CI SIE STALO DATA 23.09.2014r BYLA TA PANI ANIA POZDRAWIAM

  2. ja pisze:

    Wyku…la się, wypala to powaliło się w głowie i nagle stała się nawrócona.aha,duo widziałam żeby widzieć w magiczne odmiany

  3. darek pisze:

    BÓG działa.Trzymaj się ANIU.

  4. gość pisze:

    Oprzytomniała,ale dobrze się bawiła.Zajrzyj na jej profil ,,nk”.

  5. anna pisze:

    Świadectwo Ani otworzyło mnie na działanie Boga, pomogło mojemu przyjacielowi narodzić się na nowo, dziękuje ĄNIU.

  6. Helena Laiso pisze:

    Witam Aniu,Jestes przesympatyczna osoba i w tym co mowisz odnajduje wiele zyciowych prawd dawno mi znanych.Wydaje mi sie, ze kazdy normalny czlowiek, nawet nie po takich traumatycznych przejsciach te prawdy zna.Pieknie tez opowiadalas o tym jak umierala siostra P Berlusconiego i, ze wtedy zdalas sobie sprawe z tego, ze nie wazne sa pieniadze, ale ta milosc bliskich.To moim zdaniem tylko czesc prawdy, bo zarowno dla rodziny jak i dla tych kochajacych bliskich jest o wiele latwiej pokonywac i te najgorsze przeciwnosci losu jesli sie ma srodki.A co maja powiedziec ludzie, ktorym tez tak samo umiera ktos bliski na ich oczach , w jakims nedznym mieszkaniu,nie ma pieniedzy na leki, nie krzata sie sluzba, tylko samemu trzeba sie zajac i tym chorym, umierajacym, i tymi dziecmi, ktore sa glodne i chcialyby abys sie z nimi pobawila, czy poszla na spacer,czy zwyczajnie poszla z nimi na lody czy na pizze, ale ty tego nie zrobisz bo najzwyczajniej w swiecie, jak zwykle nie masz tych durnych pieniedzy nawet na takie oczywiste i przyziemne sprawy.W takich sytuacjach te pieniadze wlasnie dodaly by ci sily do walki, przywrocily podstawowy spokoj zarowno tobie jak i tej umierajacej osobie.O ile byloby latwiej!Nie zdajesz sobie nawet z tego sprawy.Serdecznie pozdrawiam.

  7. Anonim pisze:

    Droga Aniu ! wspaniala historia ! Mimo tak ciezkiego dziecinstwa i przezyc to jednak Bog jest z toba ! odnalazl ciebie Jestes niesamowita ! twoja historia pomoze wielu przeczytalam twoja ksiazke ! dziekuje ! poznaalm Ruch czyste serca w USA gdzei mieszkam niesamowite to jest to ze prez przypadek twoja ksiazka wpadla mi d rak ..a mzoe to nie byl przypadek ??/ z Bogiem

  8. Justyna pisze:

    Przebaczenie otwiera nas na miłość Ojca. Nie ma innej drogi do Jego Łask. Do Ruchu Czystych Serc chce należeć większość moich znajomych.To jest trudna droga , każdego dnia trzeba o czystość dbać i jest to dużo szersze pojęcie niż nam się powszechnie wydaje. Odkąd jestem w RCS czyli niedługo rok minie :D , od 7 czerwca 2011 Pan Jezus działa w moim życiu cuda. Droga jest trudna to nie jest tak że deklarujemy raz i wszystko idzie łatwo jednak gdy dbamy o naszą czystość ,wolność od przywiązań pożądliwości , namiętności , czystość języka , czystość intencji , jasność -czystość myślenia , czystość nawet w sensie higieny pracy otwieramy się na Miłość Ojca i przez Syna , który jest Miłością i Miłosierdziem samym potrafimy kochać i okazywać naszą miłość innym. Bez codziennej modlitwy to jednak jest deklaracja niż rzeczywistość, Módlmy się o czystość naszą i ludzi wokół – pragnienie piękna i miłości jest w każdym z nas. Dobro i pokora właśnie nie krzyczą z telewizora i teledysków .. jest ciche często skryte w pięknych okolicznościach przyrody , trzeba wyjść ze swego domu , wyruszyć w podróż, żeby je spotkać.Rozumiem Panią Anię , która opisała swoją historię. Miała odwagę dążyć do swoich marzeń , wyruszyła w daleką podróż i ma odwagę żyć w zgodzie ze sobą. Niech ją Pan prowadzi i strzeże.

  9. Sylwia pisze:

    Przeżyłam bardzo podobna historie w swoim ,życiu.Dziś mam 2,5 roku i codziennie odnajduje Boga. Codziennie uczę się żyć na nowo bez alkoholu i narkotyków.Warto!!!Życie jest z Bogiem piękne…

  10. Michał pisze:

    Wspaniałe. Życzę wszystkiego najlepszego Pani Ani, siły i wytrwałości.

  11. Przemo pisze:

    Piękna historia:)

  12. Kasia pisze:

    Przepiękna historia – gdyby nie było przebaczenia w życiu tej kobiety, do końca życia byłaby zatruta tą krzywdą, jaka ją spotkał, a cierpienie by ją zniszczyło. Dzięki temu, że powierzyła Bogu wszystko to, co ją spotkało, otworzyła się na Jego łaskę On wyprowadził dobro z tych bolesnych doświadczeń i nadał jej życiu sens. Ruch “Czyste Serca” zaś jest bardzo potrzebną światu inicjatywą – myślę, że bez oddania Bogu swoich pożądliwości one szybko zniewalają człowieka i czynią go niezdolnym do miłości. A Bóg przecież chce szczęścia człowieka, więc jego przykazanie dotyczące czystości pozwala mu wyzwolić się ze swoich namiętności i uczyć się takiej miłości, która ogarnia drugiego człowieka całościowo, a nie tylko cieleśnie.

  13. Czyste serce jest tesknota kazdego,,,nie wszyscy jednak maja tego swiadomosc

Dodaj komentarz

*